Witać kogoś na pokładzie banku? To stylistyczne nadużycie – mówi prof. Jan Miodek


Gdybym miał wymienić słowa współczesnej polszczyzny, które ciągle poszerzają zakres swej używalności, na pewno wymieniłbym rzeczownik pokład. Przez kilkadziesiąt lat życia był on dla mnie „stałym pomostem między burtami statku”, a w moich złożach frazeologicznych obecne były takie dobrze wszystkim znane konstrukcje, jak np. dolny pokład, górny pokład, pokład główny – „wodoszczelny pokład biegnący nieprzerwanie przez całą długość statku” czy wszyscy na pokład! – „wezwanie całej załogi statku do wyjścia na pokład w sytuacji nagle tego wymagającej”.

jeleniagora.naszemiasto.pl
Czytaj cały artykuł