Kabaret wg Gałczyńskiego

Zdrojowy Teatru Animacji powitał Nowy Rok 2019 spektaklem „Zielona Gęś, czyli najmniejszy teatrzyk świata” wg tekstów Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Znakomita reżyserka, teatrolożka i autorka tekstów Joanna Gerigk jako twórca tego widowiska odnosi pełne zwycięstwo.

Jeleniogórska inscenizacja „Zielona Gęś, czyli najmniejszy teatrzyk świata” to prawdziwe teatralne cacko, majstersztyk zarówno na poziomie literackim, jak również realizacyjnym i wykonawczym. I to na wszystkich poziomach – animacyjnym, muzycznym (brawa dla Sebastiana Ładyżyńskiego), aktorskim i reżyserskim.

t67y

Reakcja publiczności, zarówno tej nastoletniej, jak i dorosłej, zdaje się w pełni potwierdzać sukces wszystkich elementów przedstawienia. Tekstu Gałczyńskiego słucha się z zapartym tchem, nie tylko dlatego, że jest mądrze napisany. Jest tu całe mnóstwo elementów komediowych, a mówi się tutaj o śmierci, cierpieniu czy depresji. Nie mniej istotne w samym dramacie, zarówno te wynikające z zabawy językiem, jak i te aranżujące w zaskakujący sposób rozwiązania sytuacyjne.

Dialogi skrzą się dowcipem i mądrością, bohaterowie są wielowymiarowi, co znakomicie podchwycili aktorzy: Dorota Bąblińska-Korczycka jako przezabawna Hermenegilda Kociubińska, wystylizowana na Sally Bowles z „Kabaretu” Boba Fosse’a, Dorota Fluder jako pełna powagi Pani Pianistka z filharmonii, Diana Jonkisz w roli groteskowego Osiołka Porfiriona i Psa Fafika, Rafał Ksiądzyna jako śpiewający Alojzy Gżegżółka, kiedy walczy z niemocą twórczą, Sylwester Kuper w roli Piekielnego Piotrusia i Niemowlęcia Płci Męskiej oraz Sławomir Mozolewski jako Profesor Bączyński.

Oczywiście Gałczyński jest zbyt wytrawnym autorem, by nie wiedzieć o tym na jak śliskim gruncie się poruszamy, kiedy mówimy o sprawach ostatecznych, dlatego serwuje nam humor natury bardziej sentymentalnej, melancholijnej i delikatnej. Jest w tym wszystkim jak zawsze w jej twórczości spora dawka absurdu, a momentami nawet elementy makabreskowe, które natychmiast zostają postawione w nawias jednym zabawnym stwierdzeniem, czasami tylko słowem, lub zaskakującą przewrotnością pointą.

Świat stwarzany przez najmniejszy teatrzyk świata jest w tym przedstawieniu dopieszczony w najmniejszym detalu animacyjnym i w scenograficzno-kostiumowym szczególe. Spektakl ma swój własny nieśpieszny rytm, który pozwala smakować nie tylko niuanse zawarte w samym tekście, ale też rozkoszować się wszystkim tym, co płynnie pojawia się i znika na małej scenicznej przestrzeni, konstruując świat wypełniony również poezją, magią i odrobiną metafizyki.

Foto: Archiwum Zdrojowego Teatru Animacji

{djmedia 746}


portalik24.pl
Czytaj cały artykuł