Nie oszczędzamy na oświacie – powiedział Jerzy Łużniak, Prezydent Miasta

P1030065Zakończone fiaskiem negocjacje ZNP z kierownictwem resortu edukacji skłaniają nauczycieli do zainteresowania się tym, ile komfortu ich pracy (w tym – uposażeń) zależy od rządu, a ile od samorządów. Zdaniem ministerstwa nauczyciele powinni szukać właśnie w samorządach szans na poprawę swojej sytuacji finansowej, zdaniem ZNP – ok. 95 % stawek płac zależnych jest właśnie od rozstrzygnięć rządowych. – Ostatnie posunięcia resortu – powiedzieli nam jeleniogórscy związkowcy – świadczą o chęci kolejnych oszczędności na zarobkach nauczycieli, choćby decyzja o wydłużeniu awansu zawodowego do okresu 15 lat daje budżetowi Państwa oszczędności szacowane na grubo ponad 1 miliard zł, jak wyliczyli przedstawiciele ZNP.

– Nie oszczędzamy na oświacie – powiedział Jerzy Łużniak, Prezydent Miasta. – Niech świadczą o tym fakty. W projekcie budżetu na 2019 r. planujemy wydatki samorządu na ponad 462 mln zł, z tego na oświatę – 159,4 mln. Teoretycznie oświata powinna być finansowana w całości z subwencji Państwa, w praktyce budżet Jeleniej Góry nie otrzymuje wspomnianych 159,4 mln, a tylko 97,7 mln , co oznacza pokrycie kosztów tylko w wysokości niespełna 63 %. Reszta, czyli w żywej gotówce to kwota ok. 53 mln zł dopłacana jest z dochodów własnych samorządu. Ta kwota przeznaczona jest i na utrzymanie bazy, i na utrzymanie kadry. Podkreślam jednak, że w początkowym okresie samorządności, u progu lat 90-tych, założenia ustaw oświatowych opierały się na zasadzie, że subwencja Państwa powinna zaspokoić – przynajmniej „z grubsza” – całość potrzeb lokalnej oświaty.

Rachunki funkcjonowania edukacji są oczywiście znacznie bardziej skomplikowane, bo w powyższych kwotach nie ujęto m.in. prawie miliona złotych środków unijnych na tzw. projekty miękkie, realizowane w oświacie, czy ok. 800 tys. zł przekazywanych przez inne samorządy, ale zasadniczych rozbieżności w proporcjach między subwencją Państwa, a faktycznymi kosztami to nie zmienia. Tym bardziej, że reforma oświatowa, zaproponowana przez resort, to znaczy likwidacja gimnazjów, a wydłużenie okresu nauki w szkołach podstawowych też oznaczała, że część kosztów z tego wynikających poniósł samorząd. Poszukiwanie kolejnych środków na płace nauczycieli i pracowników oświaty w budżecie samorządów oznaczałoby w praktyce, że należałoby zrezygnować z konkretnych inwestycji, czy remontów.

– Jeleniogórscy związkowcy to rozumieją – mówi J. Łużniak. – Oczywiście – stoją na stanowisku, że nauczyciele powinni mieć lepsze płace, doceniają jednak skalę finansowego zaangażowania samorządu w utrzymanie oświaty ponad poziom rządowych subwencji.

portalik24.pl
Czytaj cały artykuł