“Dziennikarskie legitymacje”

W II LO im. C. K. Norwida w tym roku szkolnym ruszyła druga odsłona projektu “Dziennikarskie legitymacje”. Polega on na współpracy szkoły z miejskimi instytucjami kulturalnymi takimi jak JCK, Teatr im. C.K. Norwida, Filharmonia Dolnośląska, Agencja Solo, Agencja Art., Scena Teatralna Hotelu Gołębiewski w Karpaczu. Uczniowie korzystają z możliwości darmowego udziału w różnych imprezach i na bazie tych doświadczeń tworzą relacje, sprawozdania i wywiady. Robią zdjęcia i zdobywają dziennikarskie doświadczenia.


SAM 1292 Copy


Oto przykład ich pracy: recenzja „Zimnej wojny” w reż. P. Pawlikowskiego i relacja z Krokus Jazz Festiwa

Norwid Krokus Jazz Festiwal

Szanowni Państwo! Festiwal Krokus Jazz ma zaszczyt przedstawić Ambrose Akinmusire Quartet! – tymi słowy przywitał widownię starszy pan w brązowej marynarce 20 października w Jeleniogórskim Centrum Kultury o godzinie 20:19.

Święte prawo wszystkich dobrych koncertów mówi, że nie należy zaczynać ich punktualnie – choć JCK często ociera się o łamanie tego przepisu. Po tym krótkim wstępie na scenie pojawili się oni – czterej muzycy, a każdy z nich miał inny kolor skóry. Trębacz wyszedł na środek, spoglądając na tłum fanów jazzu przed sobą. “Wow” – skomentował z lekkim uśmiechem. Podziękował owemu tłumowi za przybycie, dodał kilka słów o swojej muzyce – a chwilę później z jego trąbki popłynęły pierwsze dźwięki. Instrument w dłoniach Ambrose’a Akinmusire był niczym czarodziejska różdżka – wszyscy jak zahipnotyzowani wsłuchiwali się w kolejne nuty. Gdy dołączyli do niego inni muzycy – Harris Raghavan ze swoim kontrabasem, perkusista Justin Brown i grający na fortepianie Samuel Harris – magia przesyciła powietrze. Oświetlenie, odpowiednio dobrane do poszczególnych kawałków, dodawało całości uroku. Aż żal było, kiedy nastąpił koniec, choć muzycy zgodzili się na bis.

Niepomierna była nasza radość, gdy bez problemu udało nam się dostać za kulisy, porozmawiać z artystami oraz otrzymać autografy oraz zrobić sobie zdjęcie z Akinmusire. Ekscytacja buzowała w nas jeszcze długo po wyjściu z JCK – to był naprawdę niesamowity, wspaniały koncert. Cieszę się, że dane mi było uczestniczyć w takim wydarzeniu jak Krokus Jazz Festiwal.

Dziękujemy Dyrekcji JCK za współpracę w realizacji projektu „Dziennikarskie legitymacje” w ramach warsztatów dziennikarskich.

Zuzia Klementowska 1a

Fot. Krzysztof Patronik 1a

Film, który zostaje pod powiekami

„Zimna wojna” w reż. Pawła Pawlikowskego pierwszy raz zaprezentowana została na 71. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. Na starcie otrzymując 7 nagród, nie mogła nie odbić się echem w polskiej, a nawet międzynarodowej kinematografii. Wokół dzieła Pawlikowskiego zaczął robić się coraz większy szum, czy słusznie?

Akcja filmu rozgrywa się w latach 50. XX w., co tłumaczy czarno-biały obraz, który potęguje klimat tamtych lat i wręcz przenosi widza do PRL – owskiej rzeczywistości. Głównymi bohaterami opowieści są Zula Lichoń, w którą wciela się Joanna Kulig oraz Wiktor Warski, grany przez Tomasza Kota. Między bohaterami rodzi się miłość. Nic bardziej banalnego i pięknego jednocześnie. Kochankowie nie potrafili żyć razem, ale cierpieli będąc osobno. Historia ta to heroiczna i nieustanna walka o szczęście w kraju pochłoniętym przez totalitaryzm; przez epatującą chciwość i próbę cenzurowania wszystkiego, co nie wpasowuje się w teatrzyk obłudy, w którym za sznurki ciągnie aparatczyk i pachołek władzy – Kaczmarek, zagrany brawurowo przez Borysa Szyca. No ale zacznijmy od początku. Sam Wiktor Warski jest pianistą. Za ciasno mu w tamtych realiach w Polsce. W miłości i ucieczce z kraju dostrzega swą szansę. Czy kochankowie ją wykorzystają? Czy Zula jest gotowa na sprostanie uczuciu uwikłanemu w karierę i komunizm?

Historia ich miłości to historia już zapisana i to w Pieśni Nad Pieśniami, w której kochankowie upajają się sobą, gubią na życiowych wertepach, znów odnajdują, by na powrót się stracić. Historia ich miłości to historia Ramea i Julii, historia ich miłości to historia doktora Żywago i chciałoby się powiedzieć, że historia ich miłości to nasza historia…

Zatem, co powoduje, że film ten ma taką siłę rażenia

-Doskonałość warsztatowa + opowieść o miłości +wielka historia europejska = Oscar

Film zbudowany jest z segmentów, które pokazują na przestrzeni lat rozwój relacji między Warskim a Zulą. Piękne kadry, zdjęcia, z których każde jest artystyczne oraz genialna muzyka- Leitmotiv, będący ludową piosenką: „Dwa serduszka, cztery oczy”, nadają filmowi wyjątkowości, dzięki czemu odbiór jest bardzo przyjemny dla oka jak i dla ucha. Niesamowita gra aktorska zachwyca widza, pozwala mu poczuć emocje bohaterów na własnej skórze. Film niewątpliwie ukazuje, jak silne emocje potrafią kierować człowiekiem. Ukazuje to zarówno najpiękniejszą stronę miłości, tą o której każdy z nas z tyłu głowy marzy, jak i tę mroczniejszą, która bywa bardzo niebezpieczna i niesie za sobą szereg konsekwencji. Paweł Pawlikowski, mimo tak poważnej tematyki, jakiej się podjął, był w stanie przemycić do filmu humor, chociaż ile razy był to śmiech przez łzy?

Chapeau bas dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstania polskiego filmu, który nie wzbudza uczucia zażenowania, a doprowadza do głębokiej refleksji i zostaje z odbiorcą na długo. Jest to zapewne dzieło filmowe, które powinno być obejrzane niejednokrotne i analizowane na wiele sposobów. Jesteśmy pewne jednego, że ,,Zimna wojna” to murowany kandydat do Oscara. Każdy kto nie miał okazji obejrzeć tego fenomenu musi natychmiast nadrobić swoje zaległości. Warto. Szkoda, że nie wszyscy uczestnicy piątkowego seansu zrozumieli istotę tego filmu.

Kornela Tomczak , Adrianna Czystołowska


 

{djmedia 619}


portalik24.pl
Czytaj cały artykuł