Droga przez mękę

s3Właśnie niedawno zapadła decyzja o ukończeniu drogi ekspresowej S3 – ostatniego polskiego odcinka między Bolkowem i Lubawką. To dobra wiadomość – jak każda o budowie nowej drogi. W efekcie S3 poprawi naszą sytuację komunikacyjną, ale czy rozwiąże problem naszej komunikacji z resztą kraju? Nie – ponieważ niestety nie rozwiąże to problemu połączenia naszego regionu z resztą kraju.

Kotlina Jeleniogórska od lat jest systematycznie i skutecznie odcinana od Polski. Znaczny wzrost natężenia ruchu, przy jednoczesnym braku jakichkolwiek rozwiązań komunikacyjnych poprawiających płynność i przepustowość dróg skutkuje drastycznym wydłużeniem czasu dojazdu do stolicy woje-wództwa.

Jeszcze 10 lat temu samochodem jechało się nieźle. Obecnie jest to wielka niewiadoma, ponieważ można jechać od 1,5 godziny przy odrobinie szczęścia do 2,5 godziny – to w miarę bezpieczna granica planowania dotarcia do Wrocławia. Do niedawna jeszcze oddech dawał moment dotarcia do A4, skąd szybko i bezpiecznie można było dostać się do Wrocławia. Obecnie dotarcie do autostrady daje nam tylko zamianę jednego horroru na drugi, ponieważ jest ona tak zatłoczona, że jazda jest niebezpieczna i nieprzewidywalna, a i sam zjazd z A4 w Bielanach na Wrocław jest często dużym problemem.

Dlaczego w pierwszej kolejności piszemy o połączeniu z Wrocławiem – ponieważ jest to nasz najważniejszy ośrodek administracyjny, gospodarczy, edukacyjny i zaopatrzeniowy, a także węzeł komunika-cyjny przez który następuje połączenie z większością naszego kraju.

Podczas spotkania na początku grudnia 2016 w auli Uniwersytetu Ekonomicznego, w Jeleniej Górze premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że pomimo braku środków w budżecie na realizację wszystkich planów budowy dróg i autostrad, rząd będzie wspierał połączenia drogowe miast powiatowych – szczególnie byłych wojewódzkich – z siecią dróg krajowych.

Nasz problem (Kotliny Jeleniogórskiej, a za nią całych Sudetów Zachodnich) leży w tym, że dla nas nie ma szansy na przesunięcia środków budżetowych – ponieważ nie ma na co ich przesunąć – nie ma planów budowy żadnego połączenia o w miarę przyzwoitej przepustowości z Jelenią Górą i dalej z granicą w Szklarskiej Porębie-Jakuszycach.

Kotlina jeleniogórska została zatem bez żadnej perspektywy komunikacyjnej, szczególnie w zakresie połączeń drogowych z Wrocławiem i dalej z całą Polską.

Żadnych to może i przesada, bo zdjęto z realizacji kilka obwodnic w kierunku Zgorzelca – tam przy-najmniej są plany i były nieśpieszne realizacje – najpierw obwodnica Krzewia, potem Olszyny Lubańskiej i to jest chyba najwygodniejszy kierunek opuszczenia naszego regionu. A pozostałe kierunki – połączenie z Legnicą i jej strefą – bez komentarza, z Wałbrzychem – bez komentarza, z Bolesławcem – straszne, z Kamienną Górą również łatwo nie jest. Reasumując z Jeleniej Góry łatwiej dojechać do Pragi i Drezna niż do Wrocławia – co chyba jak na Euroregion Nysa przystało jest jedynym plusem.

Poważnie rzecz ujmując nawet wygrana walka o łącznik do Bolkowa, który poprawiłby naszą bieżącą sytuację komunikacyjną – nie rozwiąże naszych problemów. Co zatem dalej z drogami do Polski?

Mnie się marzy bezpośrednia łączność drogowa i kolejowa ze stolicą Dolnego Śląska. Jeśli mamy za-biegać o plany budowy dróg – wytyczenia przebiegu choćby pod przyszłe plany – to powinniśmy dążyć do rozwiązania problemu, a nie tylko walki o utrzymanie przejezdności jedynej trasy łączącej nas z Polską. Co byśmy powiedzieli na drogę szybkiego ruchu do Wrocławia? Taką bez zahaczania o wszystkie ważne ośrodki miejskie w okolicy, niekoniecznie będące po drodze? Taką prostą, łatwą, do której to byłyby podłączone łączniki od wszystkich chętnych i która nie byłaby częścią ani S3 ani też A4 – taka nasza sudecka droga do Wrocławia – z Szklarskiej Poręby-Jakuszyc? Skoro S3 poszła po linii drogi numer 5 to droga numer 5 może przebiec od Bolkowa po drodze numer 3. Zaprojektujmy taką 5 od Szklarskiej Poręby-Jakuszyc do A8 (autostradowej obwodnicy Wrocławia).

A co z drogą kolejową? Tutaj kolejarze pobili rekord skracając czas jazdy pociągu z blisko 4 godzin do 1,40 – o połowę – a właściwie dwa rekordy, osiągnięcie poprzednich 4 też było przecież wyczynem nie lada. Potrzebujemy jeszcze jednego rekordu w tę sama stronę – znowu o połowę. Co byście powiedzieli na równie prostą, co droga i nie przez Wałbrzych – taką linię kolejową do Wrocławia? Taką, która zajmie poniżej godziny na dojazd do Wrocławia? To jest kosmos, ale przecież już nie science fiction – to jest realne nawet bez kolei dużych prędkości – tylko jadąc polskim Dartem.

Taka łączność dałaby nam szansę na to, żeby młodzież chcąca studiować we Wrocławiu nie musiała tam mieszkać, a wrocławianie mogliby przyjechać na kawę do Cieplic czy Karpacza – w sobotę albo w niedzielę, na Polanę Jakuszycką na narty albo na rower.

Czy region, w którym jest około 50% całej bazy noclegowej Dolnego Śląska, region, który zyskuje na popularności w kraju, który co roku pomimo różnych przeciwności powiększa bazę noclegową o kolejne 2.000 miejsc i pobił rekord odwiedzających go turystów (ponad 2 miliony) nie zasługuje na normalną drogę i połączenie kolejowe z miastem wojewódzkim?

Wymagajmy od naszych władz lokalnych i naszych reprezentantów we władzach krajowych śmiałych rozwiązań i nie jest to żadna łaska tylko ich powinność, bo realizacja jest tym bardziej możliwa im bardziej jednogłośnie będziemy o nie zabiegać.

Realizacja tych rozwiązań zwróci się wcześniej niż wszystkim nam się wydaje, bo każda rozważna in-westycja w infrastrukturę przynosi więcej korzyści aniżeli pochłania kosztów – na wszystkich szczeblach. Nie mamy szansy na rok 2020, więc mierzmy wysoko i planujmy śmiało, walczmy o plany, czyli o krok pierwszy – niezbędny do otwarcia naszego regionu na Polskę. Takie otwarcie przyniesie korzyści wszystkim mieszkańcom i wszystkim gościom nas odwiedzającym.

Artur Zuchewicz

Karkonoskie Inicjatywy Obywatelskie

portalik24.pl
Czytaj cały artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *