Śmiech przez łzy, czyli rewizor wśród nierobów… recenzja

Śmiech przez łzy, czyli rewizor wśród nierobów

Blisko dwie godziny oczyszczającego śmiechu zafundowała widzom najnowsza propozycja Teatru Kamienica z Warszawy, brytyjska farsa „ZUS czyli Zalotny Uśmiech Słonia” (tytuł w oryginale brzmi „Cash on Delivery!: A Comedy”) Michaela Cooneya w przekładzie Elżbiety Woźniak i reż. Emiliana Kamińskiego. Gościnny spektakl można było obejrzeć w miniony poniedziałek (5.12) na Dużej Scenie jeleniogórskiego Teatru im. Cypriana Kamila Norwida.

IMG 20161205 200925

Emilian Kamiński podjął próbę adaptacji tekstu Michaela Cooneya, syna Raya Cooneya, sławnego angielskiego twórcy komedii nieschodzących z afiszy teatrów – „Mayday”, „Ratuj się kto może” czy „Wszystko w rodzinie”.

Śledzimy opowieść o zwolnionym z pracy malarzu w średnim wieku, który posiadł sztukę dostatniego życia i …od dwóch lat wyłudza pieniądze od opieki społecznej. Główny bohater Eryk Słoń, znakomicie zagrany przez Sambora Czarnotę, dzięki genialnemu pomysłowi, osiąga imponujący dochód. I tak oto, pieniądze zaczynają płynąć wielką falą. Jednak, jak zazwyczaj to bywa, „kłamstwo ma krótkie nogi”. Nadciągną zatem kłopoty, ale w tym cały cymes sztuki…

Pewnego dnia w mieszkaniu Eryka Słonia zjawiają się kontrolerzy. Ten na poczekaniu wymyśla więc nowe kłamstwa, wciągając w nie pozostałych bohaterów, w tym pana Waleriana Hipolita Jużżyga (gra go Paweł Burczyk), tropiącego owego naciągacza. Jednak mało rozgarnięty pan Jużżyg niczego by nie wytropił, gdyby nie bystra i surowa szefowa (w tej roli Krystyna Tkacz).

Zasiłki w postaci pieniędzy to jeszcze nie wszystko. Opieka społeczna raz po raz przekazuje też inne świadczenia, np. gorsety dla cierpiących na choroby kręgosłupa, peruki dla wyłysiałych z powodu chemioterapii czy rajstopy przeciwżylakowe. Wszystkie te choroby są wyimaginowane, tak jak i osoby cierpiące na nie. Ale sprytny cwaniaczek Eryk Słoń z tych pomyłek uruchomił świetnie prosperujący interes, w którym zatrudnił swego Wujaszka (rewelacyjny Emilian Kamiński) jako sprzedawcę owych rzeczy gdzieś na bazarze. Oczywiście, w końcu sprawa się wydaje, jednak nim do tego dojdzie, jest dużo zabawnych scen, zaskakujących, dobrze podanych puent i huraganów śmiechu na widowni.

Emilian Kamiński poprowadził aktorów sprawnie, a przy tym zdobył największe uznanie widzów grając Wujka głównego bohatera. Kamiński-reżyser udowodnił, że jest nie tylko zdolnym aktorem, ale też świetnie radzi sobie jako reżyser.

W przedstawieniu nie ma zabójczych dla farsy dłużyzn czy spadku tempa akcji. Postacie – precyzyjnie ustawione – stają się wyraziste, charakterystyczne i przez to bardzo zabawne. Szczególnie odnalazł się w głównej i niełatwej roli twórcy i animatora całego systemu oszustw Sambora Czarnota, który zaskakuje inwencją i temperamentem. Na specjalną uwagę zasługuje oczywiście Wujek w wykonaniu Emiliana Kamińskiego. Rola – majstersztyk. Pocieszny i zabawny w swych błazeństwach Kamiński, zaprezentował w niej całe bogactwo techniki aktorskiej, m.in. wystylizowany na Marilyn Monroe śpiewa słynne „Happy Birthday”. Paweł Burczyk znakomicie czuje farsowe klimaty, dobrze obsadzony jest Tomasz Gęsikowski jako rosyjski mafioso artysta grabarz, bardzo zabawny Władysław Grzywna jako Jurek, brat Eryka Słonia i jak zwykle niezawodny w tego typu repertuarze Paweł Tucholski w kapitalnej roli geja Doktora. Katarzyna Pakosińska jako Tina Słoń wnosi do spektaklu sporo kobiecego wdzięku, Dorota Kamińska jako przedstawicielka biura opieki społecznej Stanisława Talarek-Potocka trochę urzędowej powagi. Bardzo przekonywająca zdaje się być Krystyna Tkacz. Z dobrej strony pokazała się też Laura Raab jako Amerykanka.

Farsa musi być szalona, a jej celem – tak jak łaskotania – jest żywiołowy śmiech. Ta definicja byłaby jednak zbyt prosta. Trzeba jeszcze dodać błyskotliwe dialogi, spiętrzenie perypetii i wyborną grę aktorów, bo wbrew pozorom grać farsowo wcale nie jest łatwo. Wszystkie te warunki spełnia „ZUS”. Sprawnie wyreżyserowana przez Emiliana Kamińskiego jest pełna szalonych pomysłów akcja, a farsowa konwencja momentami przechodzi w teatr absurdu.

Temat „ZUS-u” jest na czasie, zwłaszcza jeśli idzie o oszustwa i przekręty. Ta zwariowana angielska farsa bawi, ale też zmusza do refleksji nad patologicznym systemem opieki społecznej, który sam zachęca do nadużyć. Publiczność była zachwycona i śmiała się do łez.


{gallery}ckn/2016/zus/rec{/gallery}

portalik24.pl
Czytaj cały artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *