Cichopek, Ibisz, Dziurman i Ross, czyli terapia śmiechem

Cichopek, Ibisz, Dziurman i Ross, czyli terapia śmiechem

W sobotę (12.11) na scenie teatralnej Hotelu Gołębiewski w Karpaczu publiczność obejrzała komedię terapeutyczną „Mężczyzna idealny” Andrzeja Pacuły w reż. Stefana Friedmanna. Spektakl przywiózł warszawski Teatr Palladium. Organizatorem była firma EMY.

Pewien telewizyjny showman (Krzysztof Ibisz) przeżywa kryzys osobowości i zgłasza się na kurację do kliniki leczenia męskich nerwic. Kieruje nią ekscentryczny profesor psychiatrii (Tadeusz Ross). Jego współpracownica (Katarzyna Cichopek), jest specjalistką od psychiatrii i bio-genetyki. Już „stworzyła” pierwszego mężczyznę idealnego (Artur Dziurman), ale z wieloma jawnymi i ukrytymi wadami. Zamierza go zatem udoskonalić. Ale okazuje się, że pierwszy taki mężczyzna ma wiele ukrytych wad, które pani doktor chce udoskonalić. Postanawia zrobić przeszczep osobowościowy showmana telewizyjnego. Jednak szaloną panią doktor powstrzymuje jej szef, który uważa, że to co ona robi jest zbyt szalone – może to być zagrożeniem dla całego świata, gdyby ta metoda dostała się w ręce szaleńców, polityków czy generałów.

IMG 8941

Zaczyna się walka, intrygi, komiczne zwroty akcji i zamiany ról, jest romans, spisek i seans seksterapeutyczny. Jest terapia śmiechem, rozbierany poker, jest sporo gagów i czworo bohaterów. Jednak nikt nie jest tym, za kogo się podaje.

„Mężczyzna idealny” oparty jest na spięciach sytuacyjnych i każdy z bohaterów ma tu swoje pięć minut. Katarzyna Cichopek jako pani doktor reprezentuje typ nieco władczy, doskonale zorganizowany i energiczny. Krzysztof Ibisz świetnie się na scenie bawi, taki wieczór z publicznością to dla niego pewnie odtrutka od codzienności w Polsacie, gdzie prowadzi „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami”. Tadeusz Ross doskonale wie, na czym polega farsowość i świadomie jej używa. Największym zaskoczeniem był Artur Dziurman, który mieści się w pociesznej galerii charakterów jak ulał. Naprawdę cieszy jego udany występ w teatrach rozrywkowych, ale chciałoby się wrócić do tych z krakowskiego Teatru Starego, do postaci zagranych u Krystiana Lupy, Kazimierza Kutza, Remigiusza Brzyka czy Jerzego Jarockiego. Zresztą Artur Dziurman swego czasu grał także na deskach jeleniogórskiego Teatru im. Cypriana Kamila Norwida, była to rola Doręby w komedii Aleksandra Fredry „Gwałtu, co się dzieje!” w reż. Andrzeja Bubienia.

 Foto: Organizator

 

{gallery}ckn/2016/cichopek_{/gallery}

portalik24.pl
Czytaj cały artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *