Czarny poniedziałek – odsłona druga

Czarny strajk, czarny poniedziałek – 24.10.2016 w wielu miejscach Polski odbyła się druga runda „czarnego protestu”. W naszym mieście pikieta ponownie rozpoczęła się na Placu Ratuszowym, tym razem punktualnie o godz. 14:00. Demonstranci, wśród których początkowo przeważali mężczyźni, protestowali przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Obserwując przebieg spotkania postronny obserwator mógł odnieść wrażenie, że na placu odbywa się wiec polityczny pod egidą sfeminizowanych kobiet.

DSC 5865

– Dzisiaj mamy 3 razy NIE. Nie dla pogardy i przemocy wobec kobiet. Nie dla ingerencji kościoła w politykę i nie dla polityki w edukacji. Chcielibyśmy, żeby zaczęli nas słuchać i nie tylko tego, co chcą kobiety, ale tego, co chcą Polacy. Z nami są przeważnie faceci z jajami, którzy nas wspierają – oświadczyła z pełnym przekonaniem Agnieszka Grzęda.

Takie hasła jak: „Wolna Polska jest kobietą. Solidarność jest kobietą.” Wielokrotnie padały z ust powtarzających je za prowadzącą uczestników.

– Ja tam nie wiem, co one chcą te babki. Kto w ogóle tego słucha. To nic nie da. Nie mają co robić i tyle – stwierdziła obserwująca z oddali nieliczne zgromadzenie wracająca z pracy pani Jadwiga.

Do podobnych wniosków doszedł pan Roman.

– Ja tam nie wiem. Ustawa poszła do kosza, więc po co bić pianę. Jak znowu spróbują coś durnego przeforsować, to wtedy na ulicę. Teraz to niepotrzebny harmider i tyle – zanegował poniedziałkową manifestację trochę zniesmaczony mężczyzna.

Politycy partii rządzącej oficjalnie wypowiadają się w mediach, że zaostrzenie prawa antyaborcyjnego nam nie grozi. Po masowych protestach na początku października projekt ustawy „Stop aborcji” został bowiem przez większość sejmową odrzucony.

Jak twierdzą protestujący, niepokój budzą jednak oficjalne wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który zapowiedział, że będzie dążył do ograniczenia aborcji, chociażby poprzez politykę wspierającą rodziny wychowujące dzieci z upośledzeniami. Nie wykluczył też zmian w prawie w przyszłości, szczególnie w sytuacji stwierdzenia u płodu zespołu Downa.

– Ja jestem katoliczką, wierzącą chrześcijanką. Moje dzieci są ochrzczone. Dla mnie zabieg aborcyjny to jest kwestia sumienia. Ja bym w życiu nie zdecydowała się na zabieg aborcyjny, ale to wynika z tego, że jestem po prostu katoliczką. Natomiast trudno mi oceniać. Nie jestem Bogiem. Nikt nie dał mi takich uprawnień, nawet jako posłance, żeby oceniać, czy decyzja i wybór pani Natalii był słuszny, czy nie. To ona musi żyć z tym sumieniem. Dziś w Polsce mamy zakaz zabijania, ale mamy pewne prawo aborcyjne, pewien kompromis, który obowiązuje. Jeżeli wszystko odbyło się zgodnie z prawem, to nic mi do tego. To jest kwestia jej sumienia – podkreśliła Joanna Augustynowska, posłanka Nowoczesnej odpowiadając na pytanie dziennikarzy dotyczące piosenkarki Natalii Przybysz, która publicznie wyraziła swoje stanowisko na temat aborcji odważnie wyznając, dlaczego w przeszłości świadomie jej się poddała.


ZOBACZ poprzedni strajk Wolność Wyboru dla wszystkich Kobiet!


{youtube}PlCz8qN7qkQ{/youtube}

 

{gallery}artykuly/2016/czarnystrajk{/gallery}

portalik24.pl
Czytaj cały artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *